Mariacki za szafą

01.06.2006

Mariacki za szafą
Wystawa. Otto Herdemertens – zapomniany gdański malarz

Z Piotrem Mazurkiem – prezesem Towarzystwa Przyjaciół Gdańska – rozmawia Gabriela Pewińska

- Skąd się ten malarz wziął w pana życiu?
- Ze śmieci… A zupełnie poważnie, to kilkanaście lat temu pomagałem przy oczyszczaniu mieszkania w starej Oliwie, w ramach spółdzielni studenckiej. Pośród wielu rzeczy które wyrzucaliśmy znalazłem kilka książek, stare sztućce i przewiązany aksamitką obrazek. Był na nim kościół Mariacki z fragmentem Ław Mięsnych, które widziałem kiedyś tylko na starych fotografiach. Podpis autora nieczytelny. Widoczna była natomiast data – 1939. Gospodarz kazał mi obrazek wyrzucić. Zamiast na śmietnik, zapakowałem go do swojego malucha. Przez kilka lat starałem się ustalić, kim był ten człowiek, który dzieło namalował.

- I co?
- Któregoś dnia kolega wpadł do mnie z wizytą. Spojrzał na ów obraz, który już – po konserwacji – zawisł na jednej ze ścian. Przygląda się i mówi: A to zupełnie jak mój… Bardzo podobny. Dostałem go od przyjaciela, starego mieszkańca Brzeźna. Peter – już nie żyje – gdy mi go podarował, rzekł: To namalował przed wojną znany gdański malarz – Otto Herdemertens… Jak strzała podskoczyłem do obrazu. Z miejsca rozszyfrowałem podpis…

- Dziś przyjeżdża do Gdańska syn malarza… Jak pan go odnalazł?
- Na pierwszą informację trafiłem przez Internet niemiecki. Rodzina Herdemerten-sów poszukiwała dzieł Otta na wystawę, którą chcieli zorganizować gdzieś w Niemczech. Napisałem maila. Po trzech miesiącach otrzymałem odpowiedź od syna artysty Okazało się, że Herdemertens miał do 1939 roku kilkanaście wystaw. Cała spuścizna malarska jest teraz w rękach syna, pomijając te kilka prac, które zdobią ściany trzech gdańskich domów, m. in. mego. Niedawno w Internecie zakupiłem jeszcze jeden obraz. Osoba, która mi go sprzedała, nie była świadoma jego wartości i oddała obraz za nieduże pieniądze. Te kilka oryginałów pokażemy na wystawie. Plus reprodukcje przywiezione przez syna malarza.

- Otto Herdemertens – dlaczego jest tak ważny dla Gdańska?
- Do 1939 roku malował tylko pejzaże i panoramy gdańskie. Po wybuchu wojny gdy nie pozwalano mu malować tak, jak chciał (słynna historia, gdy namalował ulicę Długą bez swastyk, które tam wisiały) zaczął uwieczniać pejzaże kaszubskie. Po 1945 roku, gdy wylądował w Lubece kreślił krajobrazy północnych Niemiec. W Gdańsku powstało ponad 500 prac. Co ciekawe, gdy po wojnie uciekali stąd, nie zabrali ze sobą całego dorobku, jedynie pojedyncze sztuki. Resztę udało im się wywieźć z Gdańska po wojnie. Wyjątkowość tych dzieł to fakt, że widać na nich miasto takie, jakie było przed wojną. Miejsca, które dziś wyglądają zupełnie inaczej. Inne były okna, parapety, tynki… Gdańska z obrazów Herdemer-tensa już po prostu nie ma.
Otwarcie wystawy „Gdański Brylant Akwareli” 2.06. o godz. 15 w siedzibie TPG – organizatora przedsięwzięcia, ul. Warzywnicza 10a. Gościem wernisażu będzie syn artysty.