Ratują pomniki

9-10.02.2008

Ratują pomniki

Pasjonaci historii Gdańska na tropie znaków przeszłości miasta

GDAŃSK Na poboczu ulicy Smolnej na gdańskiej Oruni od 60 lat niszczeją pozostałości niemieckiego pomnika. Częściowo zakopane w ziemi, stanowią bar pod chmurką dla miejscowych piwoszy. Trzy kamienne bloki leżą pod płotem zarośnięte trawą. Na nich krzyże i nieczytelne napisy wykonane gotycką czcionką. Odczytać da się jedynie daty. Te zaś wskazują na pierwszą wojnę światową. Towarzystwo Przyjaciół Gdańska postanowiło odkopać niekompletny zabytek. ratujapomnik
W środę zamówiono dźwig, aby zabrał kamienne obrośnięte mchem głazy.
- Z napisów, które udało się nam odczytać, był to pomnik poświęcony ofiarom pierwszej wojny światowej, niemieckim żołnierzom – mówi Mirosław Piskorski z TPG.
- Z monumentu zostały trzy części. Brakuje czwartej -górnej, zrobionej prawdopodobnie z kolorowego metalu lub żeliwa. Przypuszczamy, że był to krzyż lub orzeł. Taka bowiem panowała wtedy moda. Z całą pewnością tę część zaraz po wojnie przetopiono na stal. Taki był wówczas los niemieckich pomników.

Nieco dalej, w okolicach ul. Smolnej, leżą kawałki następnego monumentu.
- Stał na Targu Drzewnym i był ogromny, wysokości trzech-czterech pięter. Postawiono go z okazji niemieckich zwycięstw, m.in. w 1864, 1870, 1871 roku – opowiada Mirosław Piskorski.

- Z relacji naocznych świadków Wiem, że próbowano go wysadzić, ale bezskutecznie. Został więc rozwalony za pomocą czołgu. Zaczepiono liny, ciągnięto go, szarpano, rozjeżdżano. Wiele gdańskich pomników, gdy już zostały rozbite, wywieziono na Orunię i Olszynkę. Kawałki zakopywano w różnych miejscach, żeby w przyszłości nie można było pomnika złożyć z powrotem.
Jak zapewnia Mirosław Piskorski, Towarzystwo Przyjaciół Gdańska ma wszelkie stosowne pozwolenia, także od wojewódzkiego konserwatora zabytków
- Nie chcemy tych pomników eksponować nadmiernie, stawiać tam, gdzie były. Na razie gromadzimy je w bezpiecznym miejscu – dodaje. -
Co się dalej z nimi stanie, zadecyduje wojewódzki konserwator.

Czy warto jednak odkopywać takie znaki przeszłości ?

- Pomniki były wytworem emocji i refleksji wynikających z historii – mówi Adam Koperkiewicz dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. - Monumenty stawiane z okazji zwycięstw Bismarcka to propaganda sukcesu. Nie mają żadnej wartości i może powinny pozostać tam, gdzie są.
Natomiast pomniki poświęcone żołnierzom poległym w I wojnie światowej lub wojnie francusko-pruskiej są świadectwem pamięci. W takim kontekście warte są ocalenia, tym bardziej że wielu z żołnierzy było gdańszczanami i nie jest ważne, po której stronie walczyli.

- Cieszy nas ta inicjatywa. Tym bardziej że niektórzy nie doceniają, kontestują. Pytają, po co się to robi, wszak te pomniki nie mają wartości artystycznej, a przecież jest to żywa historia miasta – uważa Marcin Tymiński – rzecznik prasowy wojewódzkiego konserwatora zabytków.

(Grażyna Antoniewicz)