20.03.2007
Sekrety Wehrmachtu
Dokumenty wywiadu, wyroki śmierci na żołnierzy, a nawet donosy – takie skarby zawiera archiwum kompanii dywizji Wehrmachtu będące w posiadaniu Towarzystwa Przyjaciół Gdańska
BARTOSZ GONDEK
Doborowi piechurzy 4. kompanii 7. Dywizji Monachijskiej Wehrmachtu nie zdążyli stoczyć swojej ostatniej bitwy 9 i 10 maja skapitulowali w okolicach Sztutowa. Przed pójściem do niewoli żołnierze opiekujący się kancelarią ukryli powierzone im kompanijne archiwum. Zrobili to na tyle skutecznie, że tysiąc pożółkłych kartek odnaleziono przypadkiem zaledwie kilka lat temu. – O istnieniu archiwum wiedzieliśmy od kilku miesięcy – mówi prezes Towarzystwa Przyjaciół Gdańska Piotr Mazurek. – Wreszcie po tygodniach negocjacji udało sieje wykupić od prywatnej osoby Teraz dokumenty są fotografowane i tłumaczone.
- To prawdziwa sensacja – mówi Izabela Kwiecińska, redaktor naczelna miesięcznika „Odkrywca”. - Coś takiego, zwłaszcza w idealnym stanie, wychodzi na światło dzienne mniej więcej raz na dekadę. Archiwum 7. Monachijskiej Dywizji Piechoty będzie można oglądać od 23 marca na specjalnej wystawie w siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Gdańska. 4. kompania była częścią 7. zapasowego batalionu 7. Dywizji Monachijskiej Wehrmachtu. Jednostka walczyła na pierwszej linii przez całą II wojnę światową. Najpierw w Polsce, potem we Francji, a od czerwca 1941 roku do końca wojny – w ZSRR. 7. Dywizja Monachijska należała do doborowych jednostek hitlerowskich. Mimo ogromnych strat zawsze była uzupełniana do pełnych stanów. Otrzymywała też najnowszą broń i wyposażenie. W jej skład, oprócz najlepszych piechurów i zesłanych tu za lżejsze przewinienia esesmanów, wchodziły dwa bataliony renegatów – Rosjan i Francuzów. Ale przeglądając listę stanów osobowych, odnajdujemy także swojsko brzmiące nazwiska – Górczyński, Dąbrowski, Skowronek. Miejsca zamieszkania: Tczew, Gdańsk, wioski na Kaszubach. Nazwiska młodych Polaków (większość miała po 16,17 lat) można znaleźć na niewykonanych wyrokach śmierci za dezercję. Inne pojawiają się na karnych skierowaniach do Stutthofu. – W 7. Dy-wizji Monachijskiej do samego końca panował koszarowy rygor. Jeszcze w ostatnich dwóch dniach wojny kancelarię kompanii opuszczały rozkazy kontrataków —mówi Wojciech Molski badający przebieg walk na Wybrzeżu w 1945 roku. – Dywizja zajmowała wówczas pozycje w okolicach Skowronek na Mierzei Wiślanej. Jej zadaniem było osłaniać ostatnie ewakuowane stamtąd oddziały.


